Friday, 18 October 2013

Portugalia [6] - Welcome to HOGWARTS


8 tygodni. Mi ciągle się wydaje, że zajęcia dopiero co się zaczęły. Wbrew pozorom erasmus to także studiowanie, także chyba czas najwyższy opowiedzieć co nieco o Universidade de Aveiro.

8 weeks. I still have the impression that the classes had just begun. Contrary to appearances, erasmus is also about studying, so I think it's high time to tell a bit about the Universidade de Aveiro.


Universidade de Aveiro to generalnie bardzo młoda uczelnia, ale jak na swoje 40 lat całkiem wysoko plasuje się w rankingach, z czego wszyscy są bardzo dumni. Urodziny uczelni będą obchodzone w grudniu. 

Aveiro tym różni się od UŁ, że wszystkie budynki są w jednym miejscu, tworząc ogromny kampus uniwersytecki z budynkami wydziałów, biblioteką, stołówkami, budynkiem rektoratu, akademikami, obiektami sportowymi i palmami. niektóre budynki są już dość stare i nie przedstawiają sobą nic szczególnego, inne (jak np. Budownictwo) są na prawdę świetne ;) Wszystkie jednak trzymają jednolitą kolorystykę z powtarzającym się motywem czerwonej cegły.

Universidade de Aveiro is generally a very young institution, but as for his only 40 years it ranks pretty high in the world rankings, what makes everyone really proud. Birthdays of the university will be celebrated in December.

Aveiro is different from UL. All the buildings are in one place, creating a huge university campus containing departments buildings, library, canteen, rectory building, students residences, sports area and palm trees. Some buildings are already quite old and do not represent anything special, others (such as Faculty of Civil Engeenering) are really great;) All the buildings have similar colours and the recurring motif of red brick.



Jeśli kiedykolwiek narzekałam na ilość formalności na UŁ, to tylko dlatego, że nie wiedziałam co mnie będzie czekać na UA. Zajęcia mam na 3 różnych wydziałach (Economia, Gestão e Engenharia Industrial; Línguas e Culturas; Instituto Superior de Contabilidade e Administração da Universidade de Aveiro), więc na zajęcia zapisywałam się sama w trzech różnych sekretariatach, do każdego stojąc w kolejce (pamiętając że codziennie między 12, a 14 jest przerwa i nie ma nikogo) i walcząc z koniecznością bilokacji, bo niestety zajęcia mi się konsekwentnie ze sobą pokrywały. Na szczęście po 3 tygodniach zapisywania się, zmieniania i biegania po podpisy, moje dokumenty zostały wysłane do Polski, a ja mam już ostateczny plan zajęć.

If I've ever complained about the amount of paperwork at UL, it's only because I didn't know what will wait for me at UA. I have classes at 3 different departments (Economia, Gestão e Engenharia Industrial, Linguas e Culturas, Instituto Superior de Contabilidade e Administração da Universidade de Aveiro), so I had to enroll myself in classes at three different secretariats, waiting for each one in huge lines (remember that every day between 12 and 14 they have a break so noone is there) and fighting with the necessity of bilocation, because my classes consistently overlapped with each other. Fortunately, after three weeks of signing up, modifing and asking for signatures, my documents were sent to Poland, and I have got the final schedule.



Generalnie wykładowcy mają tutaj zupełnie inne podejście do studentów: zdecydowanie darzą ich większym zaufaniem, traktują bardziej po partnersku i nie udowadniają na siłę swojej wyższości. Wszyscy spotkani przeze mnie wykładowcy byli bardzo uprzejmi, chętni do pomocy i z pozytywnym nastawieniem do erasmusów.

Generally speaking, teachers here have completely different attitude for students: they have more trust in them, they treat them more as partners and do not prove the strength of their superiority. Teachers I have met  were very polite, willing to help and with a positive attitude to Erasmus students.

Gdy tylko weszłam na Human Resource Management wykładowca od razu powiedział mi gdzie znajdę materiały po angielsku, podał książkę do opracowania, podał maila i informację gdzie i kiedy mogę go znaleźć gdy będę potrzebować pomocy, po czym życzył mi powodzenia i podał termin egzaminu... w styczniu. Na szczęście faktycznie udostępnionych materiałów jest mnóstwo, a przedmiot zdecydowanie leży w kręgu moich zainteresowań, więc z przyjemnością przeglądam sobie study casy i raczej bez bólu będę się tego uczyć na styczniowy egzamin (jedyny w sesji :))

As soon as I came to Human Resource Management class teacher told me where to find materials in English, gave a book to study, gave email and information when and where I can find him when I'll need help, and wished me good luck and gave the date of the exam ... in January. Fortunately, in fact there are plenty of available materials in English and the subject is in the circle of my interests, so I am happy to look over the study cases and I am sure that I will study with pleasure for the January exam (the only one in the exam session :))

Bardzo elastyczne podejście wykazują także wykładowcy od Digital Marketingu i Project Assessment and Management. Nikt nie robi nam problemów z powodu nieznajomości języka i choć czasami potrzebujemy więcej czasu na przetłumaczenie prezentacji, to obowiązująca nas literatura jest po angielsku, tak jak nasze eseje i prezentacje (których notabene jest caałe mnóstwo). Ten drugi przedmiot nawet na dobre się nie zaczął, a już niestety wiem, że tylko dzięki nim raczej nie będę się nudziła tej jesieni ;)

 I have also experienced a very flexible approach of  lecturers from Digital Marketing and Project Assessment and Management. Nobody makes us problems because of the language, and although sometimes we need more time to translate the presentations, whole literature is in English, as our essays and presentations (which, we have a looot). The second subjects has not even started and unfortunately I already know that only because of  it I won't be bored this autumn;)



3 kolejne przedmioty mam na Wydziale Języków. Dwa docelowo po angielsku: mój ulubiony Intercultural Relations oraz English V - communication techniques, który właściwie jest negocjacjami po angielsku. Oba jak najbardziej wpisują się w mój krąg zainteresowań i prowadzone są przez brytyjki z cudownym, brytyjskim poczuciem humoru. Intercultural Relations prowadzi Szkotka Gillian, która w cudowny wprost sposób nawiązuje relacje ze studentami. Są to zajęcia dla magistrantów i polegają głównie na luźnych dyskusjach opartych o literaturę oraz anegdotki opowiadane przez Gillian. Co prawda aktywnych jest kilka osób na krzyż, kolejnych kilka bywa aktywnych tylko po portugalsku, ale i tak chodzę na te zajęcia z prawdziwą radością, bo poza zasadniczym tematem można się dowiedzieć caaałego mnóstwa rzeczy o Portugalczykach, a także takich aspektów naszej kultury, których nigdy nie byłam świadoma (ot, jak na przykład kwestii zdejmowania butów w mieszkaniu, co dla Polaków raczej jest normalne, dla Portugalczyków niemalże niewyobrażalne).

I have three more subjects at the Faculty of Languages. Two in English: my favorite Intercultural Relations and English V - communication techniques, which is actually negotiating in English. Both fit in my circle of interests and are run by British with a wonderful , British sense of humor. Intercultural Relations are leaded by Gillian - Scottish woman who try to establish direct relationship with students in a wonderful ways. Theese are classes for graduate students and rely mostly on discussions based on the literature and anecdotes narrated by Gillian. Although there are only a few active people and  few more active only in Portuguese, I attend these classes with real joy , because apart from the general topic you can learn a lot of things about Portugal , as well as those aspects of our culture, which I have never beet aware of ( such as the taking off the shoes in the house, which is quite natural for the Polish but strange for Portuguese).


Zaskakujące natomiast jest to, że nasza grupa z angielskiego raczej jest dość słaba, więc mimo że sam przedmiot jest świetny, to zawsze znamy odpowiedzi na wszystkie pytania i nikt nas tam nie lubi ;P Brakuje mi przez to trochę motywacji, żeby w piątek na 9 wstać i słuchać pięknego, brytyjskiego akcentu Susan.

However it is surprising that our English group is quite weak, so even though the subject is great, we always know the answers to all the questions, and no one likes us there: P That's why I am not motivated enough wake up and go to classes on fridays at  9 to  listen to the beautiful British accent of Susan.

Zupełnie inaczej sprawa za to ma się z francuskim, który spędza mi sen z powiek. Ludzie, którzy na pierwszych zajęciach ledwo potrafili wydukać z siebie 5 słów na krzyż, nagle po 2 tygodniach zaczęli mówić płynnie i to z poprawną wymową (której ja za nic w świecie nie potrafię się nauczyć). Prac domowych jest sporo, teksty bardzo trudne, a całości wcale nie ułatwia fakt, że tłumacząc nie posługujemy się synonimami tylko tłumaczymy... na portugalski. I o ile faktycznie po wakacjach francuski nieźle rozumiem i bardzo zaskakująco nawet nieźle mówię, o tyle caała gramatyka wymaga solidnej powtórki, bo nie pamiętam NIC. Takie wesołe plany na weekend.

Completely different thing  is a French class, that keep me awake at night. People who could barely say few words on the first class, suddenly after 2 weeks began to speak fluently and with correct pronunciation (which, no matter how hard I try, I can't learn). There is a lot of homework, articles are very difficult and subject is not being facilitated by the fact that we do not use synonymous while translating things but only translate them ... to Portuguese. And even if after holidays I understand French quite well and very surprisingly I do speak well, I require a huge grammar revision, cause I don't remember anything. Fun, hum?


Portugalczycy są dumni z bycia studentami. Są dumni ze studiowanych przez siebie kierunków i z ochotą noszą bluzy i koszulki z nazwą wydziału. Uważają swój wydział za najlepszy na świecie i śpiewają o nim piosenki (słowo daję, także w czwartki o pierwszej w nocy pod moim oknem!). Co prawda nikt nie gra tu w Quidditcha ani nie niańczy smoków, ale jednak od pierwszego dnia zajęć nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jestem w Hogwarcie.

The Portuguese are very proud of being students. They are proud of their courses and they often wear sweatshirts and t-shirts with the name of the department. They consider theirs departments as the be the best in the world and sing songs about them (I swear, also on Thursdays at one in the morning outside my window!). It is true that no one here participate in the Quidditch game or take care of dragons, but still on the first day of classes I couldn't help the feeling that I was at Hogwarts.

Campus full of Harry Potters
Wszystko przez oficjalne stroje uniwersyteckie, które posiadają peleryny z kapturami. Cały strój ma bardzo ściśle określone zasady z czym można albo nie można (długie kolczyki, mocny makijaż, pomalowane paznokcie) go nosić. I nawet przy 30 stopniach można było spotkać masę studentów ubranych od stóp do głów w traje (nie, to nie jest robe, outfit czy jakkolwiek inaczej próbowałam to kiedykolwiek nazwać). 
Traje można zostawić takie jakie jest, albo...  
na prawej klapie marynarki zbiera się pętelki z kolorowych sznureczków - po jednej za każdy rok studiów. Na lewej zaś przypinki - począwszy od łyżeczki (tego nie zrozumiem ;P) po zwykłe, metalowe, pamiątkowe przypinki. 
Zabawa zaczyna się przy pelerynie na której można różne rzeczy naszywać. I tak najpierw musi się znaleźć naszywka Portugalii, później miasta z którego się pochodzi, Universidade de Aveiro i Aveiro. Po tych 4 każdy przyszywa co mu się podoba: naszywki wydziałów, kół naukowych i organizacji studenckich i czego dusza zapragnie począwszy od ulubionych zespołów jak to ma na swojej pelerynie Fabio, po Hello Kitty (true story).

All because of the official university outfits that have capes with hoods. The whole outfit has very well-defined rules of what you can or can not (long earrings , heavy makeup , painted nails ) wear with it. And even at 30 degrees you could meet the mass of students dressed from head to toe in traje (no, it's not a robe, outfit or whatever I have ever tried to call it).
Traje can be left as it is, or ...
On the right lapel thare are loops made of colored strings - one for each year of studies. On the left you can pin something - from the spoon (I don't understand : P) to commemorative badges .
The fun starts with a cape which can be decorated with different patches. Firstly everyone has to put a patch of Portugal , after patch of the town from which he comes, then Universidade de Aveiro and Aveiro patch. After these four each sews what he likes : badges of departments , research groups and student organizations, and whatever they want:  from your favorite bands as it is on the cloak of Fabio to the Hello Kitty patch (true story).

Jak się okazało moje skojarzenia z Harrym Potterem były absolutnie słuszne, bo J.K. Rowling zaczęła go pisać, kiedy mieszkała w Porto. Więcej na ten temat można poczytać tutaj.

To co jeszcze znacznie różni Universidade de Aveiro od naszych, polskich uczelni (poza trawą i palmami), to tradycja kocenia pierwszorocznych. Tradycja "Praxes" ma wieloletnie korzenie i generalnie ma na celu według zwolenników: zintegrować pierwszorocznych, nauczyć ich współpracy, przywiązania do wydziału i tradycji oraz uwypuklić proces stawania się studentem, z czego powinni być dumni. Według krytyków zaś jest to droga do zniszczenia poczucia własnej wartości młodych studentów, forma znęcania się psychicznego i fizycznego, nic nie wnosząca ze sobą "fala" przemocy... Że ostatnio jakoś temat był topowy w portugalskich mediach, przeprowadziłam drobne konsultacje społeczne, dzięki uprzejmości Diogo mogłam oglądać praxes przez caałe popołudnie i generalnie wniosek nasunął mi się tylko jeden: ktokolwiek twierdzi, że praxes są brutalne nigdy nie był w polskim gimnazjum.

It turned out that my associations with Harry Potter were absolutely right, because JK Rowling began to write it, when she lived in Porto.

So what else is very different at the Universidade de Aveiro from our Polish universities (except grass and palm trees ), are the initiation ceremonies . The tradition of " Praxes " has many roots and generally it is supposed to, according to supporters : integrate freshmen, teach them cooperation, commitment to the department and traditions, and to emphasize the process of becoming a student as something what they should be proud of. According to the critics, this is the way to destroy the self-esteem of young students , a form of psychological and physical abuse, this is nothing but one another pointless "wave" of violence ... That last topic was somehow chart-topping in the Portuguese media, so i did little social consultation and thanks to Diogo I could watch praxes whole afternoon. I have only one conclusion: whoever says that praxes are violent, has never been to the Polish middle school. 


Ktoś faktycznie kiedyś podczas praxes zginął i teraz wszystko odbywa się raczej w formie zabaw integracyjnych. Najgorsze co może spotkać pierwszorocznych to jajko rozbite na głowie albo oblanie czymś śmierdzącym. Na 'koconych' czekają najróżniejsze zadania do wykonania. Sama byłam świadkiem jak zostali ustawieni na brzegu fontanny, twarzami do środka po czym dostali polecenie by dostać się na drugą stronę. Oczywiście, po chwili zawahania wszyscy zeskoczyli i pobiegli na około, ale podobno zdarzały się roczniki, w których ktoś nie ogarnął i przeprawiał się przez środek.
Widziałam też małą bitwę na balony z wodą, rzucanie jajkami tak by się nie rozbiły i tworzenie z siebie piramid. Poza tym chłopaka, który musiał wszystkim przechodzącym zaprezentować reklamę szamponu i grupkę, która miała za zadanie śpiewać jedną piosenkę na różne melodie. Inni udawali scenę z Titanica, biegali po parku jak kurczaki albo musieli przytulać WSZYSTKO w polu wiedzenia. 
Praxes których byłam świadkiem w żadnym stopniu nie uznałabym za niebezpieczne dla niczyjego zdrowia psychicznego. Każdy kocony ma obowiązek powiedzieć o wszelkich problemach zdrowotnych - różnych zadań jest tak wiele, że dla każdego coś się znajdzie ;) Ja miałam ubaw niesamowity jak i wszyscy tam obecni (zarówno kocący jak i koceni). Dzięki Diogo i jego znajomym rozumiałam wszystko co się dzieje, cierpliwie tłumaczyli mi wszystkie piosenki, okrzyki i zadania do wykonania. 

Aż czasami trochę mi smutno, że u nas nie ma tego "kultu studiowania" (tydzień Juwenaliów się nie liczy! ;))

Someone actually died in praxes few years ago and now it is rather in the form of integration games. The worst that can happen is a broken egg on the head or pouring something smelly. Freshman perform various tasks. I was a witness of how they were lined up on the edge of the fountain , with their faces to the center and then got the command to get to the other side. Of course , after a moment of hesitation they all jumped off and ran around, but apparently it happens sometimes that someone doesn't really think and jump in to the water.
I also saw a small battle for water balloons , throwing eggs so that don't crash and the creation of the pyramids themselves . Besides, the boy who presented the advertising of shampoo and a group that was supposed to sing one song in different tunes . Others were acting a scene from the Titanic, running around the park like chickens or have to cuddle EVERYTHING in the field of view .
i would never consider praxes that I Have been a witness as dangerous for anyone's mental health . Each freshmen has to inform about any health problems he may have - there are so many different tasks that everyone will find something funny ;) Ispent an amazing time as everyone else there (both freshman and organizers). Thanks to  Diogo and his friends I understand everything that happened, cause they explained to me all the songs and tasks to complete.

Sometimes I am even a little bit sad that we do not have that "celebration of studying " (Week of Juwenalia doesn't count ;))


W kolejnych odcinkach... Algarve, Lizbona i... w ramach odpoczynku od Portugalii: czemu Łódź jest taka super! :)
EDIT: swoją drogą nieźle się wstrzeliłam z moim jedenastoletnim segregatorem :D

Coming soon: Algarve, Lisbon and... why Łódź is such a great city! :)
EDIT: My 11 years old folder suits perfectly, doesn't it? ;))












Post a Comment