Zbierałam się i zbierałam, ale czuję presję społeczną, więc ignoruję mój permanentny 'zombie mode' i piszę.
Pierwszego dnia mojej podróży samoloty jeszcze robiły na mnie wrażenie, lotniska przerażały, a loty fascynowały. Tym fajniej, że cały lot z Modlina do Bergamo można było podziwiać widoki, bo Alpy fantastycznie wyglądały z góry.
W samolocie przysiadła się do mnie dziewczyna, która pracuje i studiuje w Warszawie, ale pochodzi z Białorusi. Stresowała się wszystkim jeszcze bardziej niż ja (a ja przed wyjściem z domu wpadłam w prawdziwą histerię, bo to torby nie mieścił mi się ani śpiwór ani parasolka i musiałam je zostawić) i zdradziła, że jedzie do Florencji, żeby spać u chłopaka z couchsurfingu. Łatwo się domyślić, że poza podziwianiem gór, cały lot upłynął nam na wymyślaniu wszystkich kataklizmów które mogą nas spotkać w czasie naszych samotnych podróży.
Pociąg miała z Mediolanu, także też jeszcze razem wsiadłyśmy do shuttle busa Terravision, który wg Daniele do z Bergamo jedzie przynajmniej godzinę, a koło siedemnastej, gdy są korki to nawet półtorej. Jednak kierowca autobusu o tym nie wiedział, w ciągu pierwszych 5 minut użył klaksonu 7 razy, skręcał w prawo z lewego pasa i dojechał w ciągu 40 minut (można? xD).
Daniele był tak zdziwiony moją niemal teleportacją, że musiałam na niego poczekać dłuższą chwilę na dworcu.
Mediolan nie chodzi. Mediolan biega. Pasy traktuje jako drobną sugestię, światła są tylko po to by było bardziej kolorowo - i tak każdy biega jak chce. Biegają panowie w garniturach, biegają starsze panie, biegają modelki między pokazami. I choć miałam szczęście zwiedzać miasto podczas Fashion Week, to podobno na codzień tępo przelewania się mas jest takie samo. Daniele biegł, a ja za tuptałam nim, bo plan był by zobaczyć tyle ile się da.
Daniele twierdzi, że już zodiakalne panny tak mają, że muszą mieć plan, precyzyjny grafik, wszystko dopięte na ostatni guzik i najlepiej mapę do tego. I oczywiście wszystko wiedzą najlepiej i ufają tylko sobie. I co ciekawe sam się sobie dziwi, że był w stanie mi zaufać w Polsce i jak baranek potulnie podążał moim planem podczas majówki w Gdańsku czy na Openerze. Jednak podczas mojego pobytu w Mediolanie zrozumiałam to całkowicie, podążałam za nim i niczym się nie stresowałam, bo Daniele świetnym przewodnikiem jest.
Mediolan biega i jest zestresowany, więc ot taka tam yoga na świeżym powietrzu, to widok naturalny. Tak samo jak tai-chi, jogging (czemu po całym dniu biegania nie pobiegać więcej?) czy grupowe rzucanie psom patyków. Na zdrowie!